Dzwony kościele biją głośno zapowiadając mój ślub z Reną. Lovelis ubrana w śliczną sukienkę do kolan, z dużą ilością tiuli, w 100% wegańską, w wianku na głowie, czeka ze swoim tatą przed wejściem. Uśmiecham się do Nate’a, który jest moim świadkiem. Sais pogodził się z Nią tuż przed ceremonią. To było niewyobrażalnie romantyczne. Przeprosili się wzajemnie za wszystko równocześnie, potem ona rzuciła mu się na szyję, a on pocałował ją tak namiętnie jak nigdy wcześniej. Rozbrzmiewają pierwsze dźwięki marszu weselnego, gdy ukochana przekracza próg świątyni. Najważniejszy dzień w naszym życiu właśnie nadszedł. Przychodzi czas na przysięgę. Strasznie się stresuję, choć nie mam czym. Nasza miłość jest tak silna, że na pewno mi nie odpowie "nie". - Czy Ty, Pyreno Lucrezio, bierzesz sobie Robbiego za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że go nie opuścisz aż do śmierci? - pyta kapłan, a ja patrzę jej prosto w oczy. - Tak. - odpiera ze szczerym uśmie...