W sobotę nachodzi dzień ślubu Iaina. Całą rodziną wraz z Mirandą i
Casey'em udajemy się do rodzinnej miejscowości panny młodej, gdzie odbędzie się
ceremonia. Ja i Nia zajmujemy się dziećmi, a Robbie i Nate mają sobie wiele do
wyjaśnienia. Ukochany liczy na to, że Sais wróci do Lovesick Riot i zespół
wróci na rynek muzyczny.
- A co z Brennanem? Pisze jeszcze? - pytam, gdy pociechy grzecznie
bawią się klockami, a siostra czesze moje włosy.
- Tak. Mamy się spotkać jak tylko wrócę do LA. - odpowiada i uśmiecha
się.
- A Nate? Nie jest Ci go żal, że go oszukujesz? Wiesz, że zdrada jest najgorsza
w związku. - patrzę na nasze odbicia w lustrze.
- Nate'a? To była jedna wielka pomyłka w moim życiu. - mówi i
lakieruje fryzurę.
- Przez tyle lat byliście szczęśliwi... Czemu? - nie rozumiem jej. Jak
może po ponad siedmiu latach małżeństwa powiedzieć, że to pomyłka. Kochali się,
to pewne. Tylko co się stało, że już tak nie jest...
- Nie chcę o tym mówić. - zbywa mnie.
- Nia, tak nie może być. Jeśli Ty nie chcesz mówić, to może od Nate'a
się czegoś dowiem. - wstaję z miejsca i idę do chłopaków.
- O, Rena. - Robbie podnosi na mnie wzrok i przyciąga. Sadza mnie na
kolana i cmoka w polik. - Moja śliczna.
Uśmiecham się do niego i spoglądam na Saisa.
- Nate, powiesz mi co się dzieje między Tobą a Nią? Widać, że nie
wszystko jest tak jak być powinno. Może mogę jakoś pomóc. - zaczynam, choć nie
jest mi łatwo.
- Zdradza mnie. Dowiedziałem się przypadkiem od Any. - odpiera, a po
jego twarzy zaczynają spływać łzy. - Zawsze wiedziałem, że nigdy nie będziemy w
pełni szczęśliwi, jednak liczyłem, że ta wielka miłość potrwa dłużej. -
kontynuuje, ocierając mokre policzki. - Próbuję uratować to małżeństwo, ale ona
wyraźnie tego nie chce. Nie wiem co dalej... - spuszcza wzrok na swoje buty.
Wstaję i podchodzę do niego. Obejmuję go z jednej strony, a Robbie z
drugiej.
- Stary, wszystko będzie dobrze. My też nie mieliśmy łatwo. - Picker
próbuje go pocieszyć. Niesamowity z niego człowiek. Nie miał w życiu łatwo, ale
nie stał się egoistą. Jest naprawdę wrażliwą, pomocną i wspaniałą osobą. Za to
go kocham.
W kościele, punktualnie o 16, rozpoczyna się ceremonia. Kiere, w
długiej białej sukni, z jeszcze dłuższym welonem, kroczy pewnie po usypanym z
kwiatów dywanie. Iain czeka przed ołtarzem cały rozpromieniony. Nia i Nate
udają szczęśliwą parę, a Miranda i Casey jako świadkowie wyglądają przecudnie.
Robbie obejmuje mnie w tali jedną ręką, drugą trzyma syna. Cieszę się, że tak
szybko się przyzwyczaił i tak bardzo się o nas troszczy.
Wesele jest równie udane jak ślub. Po wszystkim każdy z nas wraca do
wynajętego przez młodych hotelu, gdzie zostaje aż do rana po poprawinach.
W poniedziałek jak zwykle jadę do pracy. Tym razem sama.
- A Nia gdzie? - pyta Mir, czyszcząc keyboard.
- Nie wiem. Powiedziała, że nie mam po nią dziś przyjeżdżać. Może jest
u Brennana. - odpowiadam i staję przy mikrofonie z basem.
- Szkoda mi Nate'a. - wzdycha Casey, biorąc do ręki gitarę. Dziś próba
tylko we trójkę.
Gramy kilka utworów, ale nikomu się nie chce. Oni chcieli by pobyć
sami, a ja jak najszybciej być przy Robbiem. Kończymy próbę po dwóch godzinach,
a nie pięciu jak zwykle. Wychodzę z budynku, gdy zauważam Taylor.
- Rena, możemy porozmawiać. - zaczepia mnie.
- Okay. Chodź, wpadniesz do mnie na kawę. - otwieram samochód i
wsiadam.
Jedziemy, nie odzywając się do siebie. Jedynym dźwiękiem jest radio.
Akurat grają nasz nowy utwór. Palumbo uśmiecha się do mnie przez chwilę.
- Piękny utwór. Przepraszam, że tak o Tobie źle mówiłam. - odzywa się
w końcu, przełamując barierę nienawiści.
- Dziękuję. I nie martw się niczym. Nie jestem na Ciebie zła. Staram
się zrozumieć. - odpowiadam całkiem szczerze.
- A masz o co. Zabrałam Wam Robbiego... - wymienia.
- Ej, przestań. - przerywam jej. - Myślę, że możemy się nawet
zaprzyjaźnić. - dodaję, parkując przed domem.
- Naprawdę? To byłoby niesamowite. - jej oczy błyszczą.
- Tak. Chcę naprawić relację. - odpieram i wpuszczam ją do domu.
Zaparzam nam herbatę, wyciągam jakieś ciastka i siadam z nią w
salonie. Wyjaśniamy sobie wszystkie sprawy, a potem już plotkujemy jak dobre
znajome.
Rena taka towarzyska. Tu wesele, tu kawka z Palumbo :)
OdpowiedzUsuńAle Nia ewidentnie broi. Sais, weź sprawy w swoje ręce!!!
Buziaki i do jutra.