Dzwony kościele biją głośno zapowiadając mój ślub z Reną. Lovelis
ubrana w śliczną sukienkę do kolan, z dużą ilością tiuli, w 100% wegańską, w
wianku na głowie, czeka ze swoim tatą przed wejściem. Uśmiecham się do Nate’a,
który jest moim świadkiem. Sais pogodził się z Nią tuż przed ceremonią. To było
niewyobrażalnie romantyczne. Przeprosili się wzajemnie za wszystko
równocześnie, potem ona rzuciła mu się na szyję, a on pocałował ją tak
namiętnie jak nigdy wcześniej. Rozbrzmiewają pierwsze dźwięki marszu weselnego,
gdy ukochana przekracza próg świątyni. Najważniejszy dzień w naszym życiu
właśnie nadszedł.
Przychodzi czas na przysięgę. Strasznie się stresuję, choć nie mam
czym. Nasza miłość jest tak silna, że na pewno mi nie odpowie "nie".
- Czy Ty, Pyreno Lucrezio, bierzesz sobie Robbiego za męża i ślubujesz
mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że go nie opuścisz aż do
śmierci? - pyta kapłan, a ja patrzę jej prosto w oczy.
- Tak. - odpiera ze szczerym uśmiechem.
Potem duchowny zadaje to samo pytanie mi, a ja także odpowiadam
"tak". Po tym uroczystym momencie biorę Renę w ramiona i czule
całuję. Zgromadzeni ludzie zaczynają klaskać, aż ksiądz nie może ich uciszyć.
Ana wzrusza się niemożliwie, a Kenny i Adam podają jej tylko chusteczki, obrzucając
przy tym siebie wzajemnie nienawistnym spojrzeniem. Oboje chcą mieć ją tylko
dla siebie.
Po ceremonii w kościele, zaczyna się wesele. Wynajęta sala jest
przystrojona dokładnie tak jak chciała Rena. Młody Rob jest zafascynowany DJ,
którego Nia wynajęła po znajomości. Toast, pierwszy taniec, konkursy, tort,
oczepiny… To wszystko jest takie cudowne, a tak szybko mija. Oby nasze życie
choć trochę wolniej upływało.
Zegar wybija godzinę 5 rano. Goście zbierają się, a my udajemy się do
naszego domu na noc poślubną. Przenoszę ukochaną przez próg i kładę delikatnie
na łóżku. Pochylam się nad nią i czule całuje.
- A wiesz, że będziemy mieli teraz córeczkę? - pyta, zaskakując mnie
totalnie. Zawsze chciałem mieć więcej dzieci niż jedno, a teraz taka wspaniała
wiadomość.
- Nie żartujesz? - spoglądam na nią przeszczęśliwy.
- Nie. Mówię całkiem serio. - odpiera i muska moje wargi.
Kładę się obok niej, przytulam głowę do brzucha i cmokam. To wszystko
tak niesamowicie się ułożyło.
Nia i Nate dogadali się i teraz już zawsze będą szczęśliwi ze swoimi
dziećmi Eianem i Sav.
Miranda związała się z Devinem, a aseksualny Casey stał się ojcem dla
Alexa i opiekuńczym facetem dla Taylor. Justina już nigdy nie spotkałem i nawet
nie wiem co u niego, czy żyje.
Ana do tej pory nie umie się zdecydować czy woli Kenny’ego czy Adama,
więc czujnie pilnuje obu.
No i jeszcze jesteśmy my. Szczęśliwi, w końcu po ślubie, z Robem,
oczekując córeczki. Nawet nie przypuszczałem, że moje życie będzie tak cudowne
i, że już zawsze będę miał moją ukochaną Renę blisko. Tyle razem przeszliśmy,
że mogę być pewien, iż nawet śmierć nas nie rozłączy.
---
---
Dziękuję za te kolejne 13 dni, w sumie 26 z bohaterami
"Experiment"
i
"My Consequence"
Kolejny blog to "Mistake", które startuje już 15.07.
XOXO
Wiki R5er
Super zakończenie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na kolejny zapewne równie fajny blog :)