Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2017

Epilog - Robbie

Dzwony kościele biją głośno zapowiadając mój ślub z Reną. Lovelis ubrana w śliczną sukienkę do kolan, z dużą ilością tiuli, w 100% wegańską, w wianku na głowie, czeka ze swoim tatą przed wejściem. Uśmiecham się do Nate’a, który jest moim świadkiem. Sais pogodził się z Nią tuż przed ceremonią. To było niewyobrażalnie romantyczne. Przeprosili się wzajemnie za wszystko równocześnie, potem ona rzuciła mu się na szyję, a on pocałował ją tak namiętnie jak nigdy wcześniej. Rozbrzmiewają pierwsze dźwięki marszu weselnego, gdy ukochana przekracza próg świątyni. Najważniejszy dzień w naszym życiu właśnie nadszedł. Przychodzi czas na przysięgę. Strasznie się stresuję, choć nie mam czym. Nasza miłość jest tak silna, że na pewno mi nie odpowie "nie". - Czy Ty, Pyreno Lucrezio, bierzesz sobie Robbiego za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że go nie opuścisz aż do śmierci? - pyta kapłan, a ja patrzę jej prosto w oczy. - Tak. - odpiera ze szczerym uśmie...

11 (22) - Rena

Przygotowania do ślubu idą pełną parą. Suknia już jest, menu ustalone, zaproszenia rozwiezione. - Już niedługo będziesz moją żoną. Cieszysz się? - pyta się Robbie, tuląc mnie od tyłu. Stoimy w sypialni, przed lustrem. Ja przymierzam biżuterię, a on pomaga mi podjąć decyzję. Choć bardziej to przeszkadza. - Nawet nie wiesz jak bardzo. - odwracam się do niego i zarzucam ręce na szyję. - A Ty się cieszysz, że będziesz moim mężem? - pytam, patrząc mu prosto w oczy. - Na pewno bardziej niż Ty. - całuje mnie. Uwielbiam te momenty, gdy muska moje wargi swoimi. Kolczyki w jego ustach są nieziemskie. - Zabiłam go! - Nia wpada do naszego domu. - Zabiłam! - wykrzykuje i pokazuje brudne od krwi ręce. - Spokojnie. Powiedz, co się stało. Powoli, po kolei... - proszę ją, sadzając na kanapie. - Szarpaliśmy się, no i on uderzył się głową o stół. Nie wiedziałam jak mu pomóc i... I on chyba nie żyje. - mówi szybko, drżącym głosem. - Nie panikuj. Jadę tam. - Robbie zrywa się z miejsca i wy...

10 (21) - Robbie

Nate poprosił mnie, abym do niego przyjechał, więc bez wahania wsiadłem do samochodu i przyjechałem. Ana wyszła z dziećmi na spacer, a Kenny jak zwykle jest w "pracy", więc możemy spokojnie porozmawiać. - Już dobrze. - przytulam go mocno, uspokajając. - Jak mam się uspokoi?  Mam wyrzuty sumienia. - mówi, a głos mu drży. - Myślałem, że tak będzie lepiej, ale chyba to był błąd. - dodaje niespokojny. - Zrobiłeś to, bo kochasz Nię i nie chcesz jej stracić, a on był twoim przeciwnikiem. Spokojnie Nate. Uznają to za wypadek. Przecież sam mógł przez przypadek nie zakręcić kuchenki gazowej i nie domknąć kominka. - tłumaczę mu. Gdybym musiał coś takiego zrobić, aby nie stracić Reny, nie zastanawiałbym się czy to słuszne. - Ale Robbie, ja go zabiłem! - zrywa się z kanapy i podchodzi do regału z książkami. - Nie wiesz jak mi jest ciężko. Z jednej strony mam wyrzuty sumienia, a z drugiej muszę udawać przed wszystkimi, a zwłaszcza wścibskimi sąsiadkami, idealnego męża i ojca. To ...

9 (20) - Rena

W sobotę nachodzi dzień ślubu Iaina. Całą rodziną wraz z Mirandą i Casey'em udajemy się do rodzinnej miejscowości panny młodej, gdzie odbędzie się ceremonia. Ja i Nia zajmujemy się dziećmi, a Robbie i Nate mają sobie wiele do wyjaśnienia. Ukochany liczy na to, że Sais wróci do Lovesick Riot i zespół wróci na rynek muzyczny. - A co z Brennanem? Pisze jeszcze? - pytam, gdy pociechy grzecznie bawią się klockami, a siostra czesze moje włosy. - Tak. Mamy się spotkać jak tylko wrócę do LA. - odpowiada i uśmiecha się. - A Nate? Nie jest Ci go żal, że go oszukujesz? Wiesz, że zdrada jest najgorsza w związku. - patrzę na nasze odbicia w lustrze. - Nate'a? To była jedna wielka pomyłka w moim życiu. - mówi i lakieruje fryzurę. - Przez tyle lat byliście szczęśliwi... Czemu? - nie rozumiem jej. Jak może po ponad siedmiu latach małżeństwa powiedzieć, że to pomyłka. Kochali się, to pewne. Tylko co się stało, że już tak nie jest... - Nie chcę o tym mówić. - zbywa mnie. - Nia, ta...

8 (19) - Robbie

Gdy Rob jest w szkole, a Rena w pracy, ja jadę do Taylor po swoje rzeczy. Najwyższy czas zakończyć tą toksyczną relację raz na zawsze. Wchodzę po cichu do domu i zaczynam pakować swoje rzeczy. - A jednak... Odchodzisz do niej... - Tay staje za mną i teatralnie ciągnąc nosem. - Kocham ją, mam z nią syna... Tam jest moje miejsce. - wstaję i odwracam się do niej twarzą. - Zawsze byłaś moją przyjaciółką i nie potrzebnie dawałem Ci zbędne nadzieję. - chwytam jej dłonie w swoje. - Przepraszam, jeśli czujesz się oszukana. Naprawdę przepraszam. Chciałem jako dobry kumpel Ci pomóc, ale chyba wszystko skopałem. Rena wybaczyła mi wszystko, całe dziesięć lat. A Ty wybaczysz? - spogląda jej prosto w oczy. - To nie takie proste. - wyrywa się i odwraca. - Okay, źle Cię odebrałam, to tylko mój problem. Ale proszę, nie zostawiaj mnie. Sama nie dam rady, wiesz o tym. - podnosi na mnie wzrok. - Gdybym tylko miała przy sobie kogoś... Było by zupełnie inaczej. - dodaje i siada na brzegu łóżka. - Jus...

7 (18) - Rena

Wychodzę z gabinetu dyrektora, a na korytarzu już czeka Robbie i Rob. Młody opowiada mu o eksperymencie, który mieli zrobić na lekcji z Alexem i o tym jak wtedy się posprzeczali. - No i wtedy on powiedział do mnie: "Ty lalusiu, twoja stara nie zabierze mojej mamusi Robbiego. On nigdy nie będzie z wami. Co z tego, że jest twoim tatą.".  A ja mu na to: "Ale on woli moją mamę. Kocha ją.". I wtedy rzucił się na mnie z pięściami, a ja mu oddałem, o tak. - wymachuje rękoma w powietrzu. - A wtedy on zaczął Cię obrażać. "Puszczalski, dupek, cham...". - przytacza sytuację. - Już jestem. - cmokam Pickera w polik i biorę syna za rękę. - Jedziemy na obiad, co chłopaki? - proponuję i ruszam w stronę parking. - Przygotuję Wam rollo, co? - oznajmia Robbie, wsiadając do auta. - Jeśli chcesz. Kuchnia jest twoja. - odpieram i odpalam silnik. Siedzimy w kuchni i jemy posiłek przygotowany przez Pickera. - Mamo, mogę się o coś zapytać? - Rob nagle zmienia temat....

6 (17) - Robbie

Siedzę pod ścianą i zastanawiam się nad tym co dalej, gdy przychodzi do mnie Alex. - Nie możesz nas zostawić. - oznajmia od wejścia, patrząc na mnie ze złością. - Muszę. Odnalazłem po dziesięciu latach swoją prawdziwą miłość i wiesz co się okazało? Mamy syna. - odpowiadam i wstaję. - Ale to z nami jesteś i my Cię nie puścimy. - staje w wejściu, blokując mi drogę. - Odsuń się smarkaczu. - przesuwam go i schodzę do kuchni. - Co Ty sobie wyobrażasz? Myślisz, że Alex weźmie mnie na litość i Cię nie zostawię? - pytam ze złością, trzymając ją za podbródek. - Popatrz na mnie i odpowiedz. - Nie będę z Tobą rozmawiać. Puść mnie. To boli. - mruga oczami jakby miała się rozpłakać. - A ja nie będę z Tobą żyć. - odwracam się od niej. - Będziesz. Musisz. - szarpie mnie za rękę. - Jeśli myślisz, że wszystko będzie jak chcesz, to się mylisz. - dodaje i pluje mi w twarz. Przecieram oczy i wychodzę z domu. Jadę do Reny. Tylko ona jest w stanie mnie uspokoić. - Już dobrze Robbie. - L...

5 (16) - Rena

Gdy tylko Nia wsiada do mnie do auta, aby jechać do studia, zaczynam rozmowę. - Czy to prawda, że powiedziałaś przy młodym, że jego ojciec to c**j? - pytam, cały czas skupiając się na drodze. - Może mi się wymskło. Nie chcę go demoralizować. - odpiera i wyciąga z kieszeni telefon. - Proszę, pilnuj się przy nim. - mówię, zerkając przez sekundę na wyświetlacz w jej telefonie. Ostro flirtuje z Brennanem. Zbytnio się oddaliła od Nate'a. Boję się, że ich 'idealne' małżeństwo się rozpadnie. - Okay, okay. - zbywa mnie i wraca do poprzedniego zajęcia. Kończę temat i nie odzywam się do niej przez resztę drogi. Po 5h w studiu z zespołem jadę do domu rodziców odebrać Roba. Mój ojciec lub Nate jeżdżą po niego do szkoły, bo ja często najzwyczajniej nie zdążam. Staję w progu, pokazując Nii, aby była cicho i słucham o czym młody opowiada moim rodzicom i Saisowi. - No i oni w nocy byli bardzo głośno. A rano się całowali w kuchni... - opowiada, mlaskając przy tym. - Nie zna...

4 (15) - Robbie

Budzę się w nie swoim łóżku, a Rena leży na moim torsie. Całuję ją w czoło i delikatnie układam na poduszkach. Ubieram się i schodzę do kuchni. Szykuję synowi kanapki do szkoły i śniadanie dla naszej trójki. Niech chociaż raz Rena się wyśpi i odpocznie. Gdy wszystko jest gotowe idę do młodego do pokoju i delikatnie go budzę. - Wstawaj, bo się spóźnisz. - mówię, zabierając mu kołdrę. - Jeszcze chwilę. - burczy pod nosem, odwracając się tyłem do mnie. - Jest po siódmej. Wstawaj. Czekam w kuchni z pysznym kakao. - rzucam i wychodzę. Siadam przy stole i zaczynam jeść swoją porcję. Mój telefon znów się podświetla, więc sprawdzam co to za powiadomienie. Nowa wiadomość od: Taylor. Kasuję ją jak poprzednie 20, czyszczę rejestr połączeń i wyłączam komórkę. Chcę się teraz skupić na tej prawdziwej rodzinie. - O Robbie. Zrobiłeś śniadanie? - zaskoczona, nieco zaspana Rena w szlafroku, wchodzi do kuchni. - Dla Ciebie wszystko. Będę się o nas starał. - wstaję i całuję ją czule w ust...

3 (14) - Rena

Pod dom moich rodziców podwozi mnie Robbie. - Dziękuję za drugą szansę. - mówi z uśmiechem i czule mnie całuje. - Mam swoje powody, ale to przy innej okazji. Chyba masz nadal mój numer? - pytam, wysiadając. To moje auto i dalej to on musi iść na pieszo. - Oczywiście. Do jutra. - cmoka mnie jeszcze raz i odchodzi. Przyglądam mu się przez chwilę, jak idzie, pocierając o ramiona z ubranym na mokre włosy kapturem. - Zaczekaj! Podrzucę Cię do domu! - wołam za nim. Gdy się odwraca zauważam jego piękny uśmiech. Podchodzi do mnie i bierze w ramiona. - A co na to twoja rodzina? - spogląda na mnie zmartwiony. - Nie martw się. Zabiorę od mamy tylko syna i jedziemy. - odpieram i znikam za drzwiami. - Rob, chodź. Wracamy do domu. - pokazuję mu ręką. -  Czekam w aucie. - dodaję i wracam do Pickera. - Masz syna? - jest zaskoczony. - Mamy, Robbie. Mamy. - poprawiam go, zajmując miejsce kierowcy. Blondyn siada obok mnie bez słowa. Odwraca wzrok w drugą stronę. W tym momencie ...