Nowy blog, ale kontynuacja historii...
Jesteście ciekawi dalszych losów Reny i Robbiego z "Experiment"?
Zapraszam do czytania!
Zapinam synka w foteliku i odwracam się, by wsiąść do auta, gdy widzę
jego.
- Przepraszam, Pyreno. - mówi na jednym oddechu.
Uśmiecham się lekko. Nie mieliśmy kontaktu przez dobre 4 lata, od
kiedy skończył się eksperyment.
- Byłem cholernie głupi. Początkowo nieco Cię oszukiwałem, ale
potem... Dotarło do mnie, że Cię kocham.
Może i byłem dupkiem, że zaraz po zakończeniu umowy, zerwałem kontakt,
ale... - milknie na chwilę. - Nie ma żadnego wytłumaczenia dla mojej głupoty.
Wybacz. - dodaje po chwili i rusza w kierunku swojego auta.
- Robbie, zaczekaj. - wołam za nim. - Wybaczam Ci, bo mi zależy. Okay,
przyznaję, było mi cholernie ciężko i przykro, ale z czasem pogodziłam się z
tym. - podchodzę do niego bliżej. - Po za tym, czy mały Picker nie powinien
mieć też taty? - pytam, patrząc mu w oczy.
- Mamy dziecko? - jest zaskoczony. - Nic nie powiedziałaś... Czemu?
- Dowiedziałam się, gdy już nasze drogi się rozeszły. Nie wiedziałam,
czy chcesz nas znać... - odwracam wzrok w stronę małego. Jest strasznie podobny
do Robbiego.
- Rena, jest okay. Możemy teraz spróbować jeszcze raz? - chwyta moją
dłoń w swoją.
- Tak, kochanie. Możemy. - wpijam się w jego usta. Kolczyki, które ma
we wardze, sprawiają, że pocałunki są jeszcze lepsze.
Wplatam palce w jego włosy, a on obejmuje mnie ramieniem w tali. Na
parkingu zaczyna się robić pusto, a niebo zachodzi ciemnymi chmurami. Chwilę
później deszcz zaczyna padać, ale my się tym nie przejmujemy. Stoimy wtuleni w
siebie, czule całując, jakby reszta świata nie istniała. Liczymy się teraz
tylko my.
Taki nietypowy początek, że myślałam, że to końcówka ;)
OdpowiedzUsuńTrochę się grafika rozjeżdża, ale tekst jest ok.
Więc Rena i Robbie mają synka.... Ciekawe. Chociaż wydaje mi się, że to tylko jej sen...
Pozdrawiam i czekam na next.