Otwieram oczy i uświadamiam sobie, że to tylko sen. Minęło już 10 lat,
a on nie odezwał się nawet słowem.
- Mamo, przygotowałaś mi śniadanie do szkoły? - pyta Rob, nasz syn.
Chciałam dać mu imię po ojcu, ale było zbyt trudno, więc jest tylko Rob.
- Zaraz to zrobię. - wołam i schodzę do kuchni.
Zaczynam przygotować mu posiłek, gdy młody siada przy stole.
- Przypominam, że dzisiaj zebranie. - mówi, jedząc płatki zbożowe na
mleku. Moi rodzice uparli się, że nie mogę zmuszać go do weganizmu i sam o tym
zdecyduje, kiedy dorośnie.
- Pamiętam, pamiętam. - odpieram i pakuję mu kanapki do śniadaniówki.
- Pogadam z wujkiem Natem, bo nie wiem, czy zdążę wyjść dziś szybciej z pracy.
- oznajmiam i wkładam śniadanie do plecaka.
Nigdy nie zrezygnowałam z kariery, choć nie łatwo mi było jednocześnie
nagrywać muzykę, jeździć w trasę i opiekować się dzieckiem. Rodzice bardzo mi
pomogli. Zawsze też mogłam liczyć na Nię i Nate, którzy, ku zaskoczeniu
wszystkich, pobrali się 7 lat temu i mają już dwójkę dzieci. Pięcioletnią Sav i
dwuletniego Eiana. Siostra nawiązała bardzo dobry kontakt z zespołem swojego
byłego i ba! nawet z nim samym. Przez tyle lat ile minęło od ich rozstania złość
minęła i są teraz przyjaciółmi.
- Ubieraj się, podwiozę Cię na zajęcia! - wołam do synka i idę się
przebrać.
Wciągam czarne rurki, luźną koszulę i dżinsową bluzę, którą mam już
ponad 10 lat, ale nadal ją uwielbiam. Szybko robię make-up, przeczesuję włosy i
schodzę do korytarza. Zabieram z półki leżące klucze i wychodzę z młodym z
domu. Odwożę go do szkoły swoim starym, ale nadal dobrym, czerwonym Mercedesem
i jadę do rodzinnego domu. Gdy się usamodzielniłam, zamieszkałam w niewielkim
domu, niedaleko rodziców. Nia została z Natem u nas. Teściowa uwielbia Ni i
jest to odwzajemnione pozytywne uczucie, jednak siostra postanowiła zostać w
swoim domu, bo jak twierdzi „jest bardziej przestronny”. Wchodzę do domu i
witam się z tatą Kennym, który jak zwykle musi „pilnie” jechać do firmy, bo
ktoś nie ma prądu, a zapłacił. Coraz bardziej wydaje mi się, że to wcale nie
rodzinny biznes Enea tylko kochanka jest powodem jego ciągłego znikania.
Przyznaję, nasza mama ma już 56 lat i ma drobne problemy psychiczne, ale takie
uciekanie nie jest dobrym wyjściem. Tak właściwie pogarsza nawet sytuację.
Owszem, mama Ana kręci coś z Adamem z Broken City, ale to nic takiego. Tata ma
na boku, z inną babą, młodszego ode mnie o cztery lata Maca, o którym tak
właściwie nic nie wiem. Nigdy się nie spotkaliśmy, a mam już prawie 30 na
karku.
- Jedziemy do studia, tak? - pyta Nia, wiążąc buty.
- Tak. - odpieram i uśmiecham się do Saisa. - Nate, mam prośbę.
Odbierzesz Roba że szkoły i gdybym nie zdążyła, wpadniesz do niego na zebranie?
- Oczywiście, Rena. W końcu jesteśmy rodziną. - zgadza się i bierze na
ręce małą Sav.
- Niedługo będę. - Nia cmoka go krótko w usta i wychodzi ze mną.
Ruszamy sprzed domu do studia, gdzie jesteśmy umówieni z Mirandą,
Casey’em i Iainem.
Wiele się w ich życiu zmieniło. Mir i Cas oficjalnie zostali parą, ale
nie mają zamiaru się pobrać. Miller twierdzi, że Moreta jest na to zbyt
aseksualny, więc szuka dalej. Iain i Kiere, jego wieloletnia dziewczyna, w
końcu się pobierają. Uroczystość odbędzie się w przyszłym tygodniu w rodzinnej
miejscowości Monet.
- Wiem, że miałam nie poruszać tego tematu, ale czy Robbie się odzywa?
- pyta Ni, gdy stajemy w porannym korku LA.
- Nie. Od dziesięciu lat ani słowa. Pewnie już dawno o mnie zapomniał.
- stwierdzam ze smutkiem i dotykam pierścionka, który podarował mi naszej
ostatniej wspólnej nocy. Noszę go cały czas, bo Robbie nie był dla mnie tak do
końca winny zaistniałej sytuacji. Po prostu, taki był nasz los.
Czyli to jednak 10 lat minęło...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam co dalej.